co dla Was znaczy znak zodiaku?


Wyświetlono wersję archiwalną tematu "co dla Was znaczy znak zodiaku?" z forum www.babiniec-cafe.pl/


Kajko - 2008-11-20, 16:29

Wywołana do tablicy za rozwalanie wątku z ankietą, a mocno wyczulona na tym punkcie zastanawiam sie, co dla chrześcijanek oznacza posługiwanie sie znakami zodiaku?


Nabla - 2008-11-20, 16:34

Tak na serio to chyba mało osób w to wierzy. Po prostu ludzie to egocentrycy Lubią mówić/czytać o sobie. Znak zodiaku daje możliwość poczucia, ze horoskop czy artykuł jest akurat o mnie, poza tym można na coś zwalić swoje złe cechy charakteru. No i ułatwia to kupowanie prezentów, breloczek z Lwem czy Panną zawsze się nada
Karo - 2008-11-20, 16:46

Ja się wypowiem krótko. Temat dla mnie totalnie nie istnieje. Ktoś mnie ostatnio zapytał spod jakiego znaku jest mąż. NIE WIEM. I mnie to nie interesuje. Tak samo to spod jakiego znaku są moi znajomi, czy też będą moje dzieci. A powodem są właśnie moje chrześcijańskie przekonania.
SkrawekNieba - 2008-11-20, 16:46

i chyba podobnie jest z przesadami

nata - 2008-11-20, 16:46

automatycznie przyjmujemy to czym są - zgadzamy sie na teorie, że układ gwiazd/planet ma wpływ na to kim i jacy jesteśmy, albo co sie wydarzy....
A Biblia ma na to zdaje się , inna teorię...


Bardzo poważnie potraktowałaś temat. A wydaje mi się, że większość ludzi jednak odbiera horoskopy z przymrużeniem oka. Czyta, bo są. Za chwilę o nich nie pamięta. A łańcuszki z zawieszkami służą im jako atrakcyjna biżuteria, nie "amulet zapewniający szczęście". Bynajmniej w moim otoczeniu nie ma osoby, która wierzyłaby w horoskopy. Owszem, są takie, które mają bryloczek, czy zawieszkę ze swoim znakiem zodiaku, ale trakują to jak ozdobę.
Madeleine - 2008-11-20, 16:49

O proszę, myślałam, że tylko ja nie uznaję horoskopów, zresztą tamten wątek od razu dodałam do ignorowanych, więc nie miałam okazji śledzic dyskusji

Nie uznaję, nie czytam, jak ktoś się pyta, czy jestem baranem czy bykiem - odpowiadam, że człowiekiem
Karo - 2008-11-20, 16:56


Nabla - 2008-11-20, 16:58

O proszę, myślałam, że tylko ja nie uznaję horoskopów, zresztą tamten wątek od razu dodałam do ignorowanych, więc nie miałam okazji śledzic dyskusji

Nie uznaję, nie czytam, jak ktoś się pyta, czy jestem baranem czy bykiem - odpowiadam, że człowiekiem



Ej, no, a znaczenie imion, koloru włosów, grupy krwi? Człowiek się tyle może o sobie dowiedzieć
shiadhal - 2008-11-20, 16:59

wiem, 'spod' jakiego jestem znaku, bo trudno by było nie wiedzieć - ileś lat socjalizacji i te sprawy.

natomiast ostatnio całkiem serio nie pamiętałam, gdzie w tej klasyfikacji wypada moje cudne dziecię.

tylko też nie jest tak, żebym, nie wiem, wyrywała i wyrzucała gorączkowo horoskopy z gazet. temat jest dla mnie bez znaczenia i tyle.
Aneta - 2008-11-20, 17:01

co dla Was znaczy znak zodiaku?

dla mnie też nic nie znaczy. nie wierzę w cechy charakteru przypisywane osobom na podstawie właśnie znaków zodiaku ani nie czytam horoskopów, wróżb i innych tego typu przepowiedni
Kajko - 2008-11-20, 17:11

Bardzo poważnie potraktowałaś temat. A wydaje mi się, że większość ludzi jednak odbiera horoskopy z przymrużeniem oka. Czyta, bo są. Za chwilę o nich nie pamięta.



Z przymrużeniem oka? To po co w ogóle? Prawda jest taka, że to troche "panu Bogu świeczke i diabłu ogarek". Przymrużenie przy tym oka tego nie zmienia. No chyba, że wierzy sie też z przymrużeniem oka.. I akurat w trakcie czytania horoskopu się o tym sie zapomina...
SkrawekNieba - 2008-11-20, 17:29

Kajko nie poznaję Cię dobra kobieto.
Ostatni post taki trochę w stylu "zero toleracji dla braku tolerancji"

nie zdarzyło Ci się nigdy robić sobie jaj z horoskopu zamieszczonego w gazecie? czytanie go ze świadomością, że pisze to zawsze jakaś sierota redakcyjna albo student na umowę-zlecenie?

ja czasem czytam swój horoskop na takiej samej zasadzie jak niusa w Fakcie o pralkokrowie albo chomiku, który podaje ściągi maturzystom
Licho - 2008-11-20, 18:00

ja to chyba się nie powinnam odzywać w tym wątku, bo nie deklaruję się jako osoba wierząca...

nawet ślub ostatnio brałam cywili właśnie z przyczyn światopoglądowych

Także dla mnie kwestia horoskopów nie jest kwestią pozostającą w sprzeczności z wyznawaną religią...
Ja do horoskopów podchodzę czysto rozrywkowo. Bawi mnie to. Nie potrafię do tego podejść na poważnie. Aczkolwiek znam swój znak zodiaku, swój ascendent, swój zodiak chiński, aztecki czy jaki tam...
Bawi mnie to w zakresie porównywania na ile schematy np. zodiakalne pokrywają się z rzeczywistością. Nie podchodzę do tego serio, bo inaczej nie wyszłabym za mąż za mojego męża (ja panna - ziemia on ryba - woda, dwa znaki które nie mają ze sobą wiele wspólnego, są odradzane do łączenia sie w pary...)

Co do horoskopów... To podchodzę do nich jeszcze mniej poważnie niż do samych znaków zodiaku. No bo ileż to trzeba mieć wyobraźni, żeby systematycznie dla każdego znaku wymyślać przebieg zdarzeń Kto kiedy będzie miał powodzenie w miłości a komu w pracy się poszczęści Aczkolwiek w sensie rozrywkowym mogę sobie poczytać. I ucieszyć się jak to w miłości będzie mi się wiodło w najbliższym tygodniu

Natomiast zupełnie inaczej podchodzę do prawdziwych horoskopów i wróżb. Prawdziwych to znaczy, że coś się składa na nasze losy, coś na nie wpływa i w jakimśtam okresie mogą nad nami zawisnąć czarne chmury (na przykład finansowe). Ponieważ do wiary i kościoła podejście mam... jakie mam więc jeżeli z czegoś takiego korzystam, to nie jest to sprzeczne.

W momencie jeżeli byłabym osobą wierzącą, praktykującą - nie mogłabym z tego korzystać (niezależnie od wiary czy nie-wiary w horoskopy), ponieważ kościół nie akceptuje "zaglądania w przyszłość" jako praktykę o nieznanym pochodzeniu.
dobbi - 2008-11-20, 18:12


Teslime83 - 2008-11-20, 18:25

ja czytałam horoskopy jak miałam naście lat ,a i wtedy tego nie traktowałam tego serio. Jestem katoliczką, ale zdarza mi się przeczytać horoskop, ale nie jest to nigdy strona od której zaczynam czytać gazetę. Co innego czytać dla samej rozrywki, a co innego wierzyć w horoskopy i inne przepowiednie.
Ale jakoś nigdy mi do głowy nie przyszło kupować sobie naszyjnik ze znakiem z zodiaku i raczej nikomu bym na prezent też nie kupiła.
lady_of_avalon - 2008-11-20, 19:04


dobbi - 2008-11-20, 19:10

lady_of_avalon, ale Kajko chodzi właśnie o wiarę w horoskop a nie w samą czynność czytania horoskopu
Kary - 2008-11-20, 19:17

jestem spod jakiegoś tam znaku ale nikt mi nie wmówi że to zdeterminowało to jaka jestem i że mam takie cechy a nie inne, bzdura jakaś.
horoskopy omijam, z prostej przyczyny - nuda i właściwie nie mają one dla mnie absolutnie żadnego znaczenia.



Pod tym się w zasadzie mogę podpisać. Wiem spod jakiego znaku jestem, wiem jak to się mniej więcej rozkłada po rodzinie. I tyle. Nie wierzę w znaki zodiaku kompletnie. Swoją drogą nijak się to ma do tego, jakim jestem katolikiem
LiLL - 2008-11-20, 19:45

Szczerze mówiąc, nie rozumiem tego oburzenia. Katolicy robią wiele innych rzeczy sprzecznych z wiarą, z naukami Kościoła, w porównaniu z którymi "wiara" w horoskopy jest naprawdę dziecinną igraszką, niewartą w ogóle rozważania. Nie dostrzegam żadnej szkodliwości tego, że ktoś uważa, że jest upierdliwy i obowiązkowy dlatego, że jest Panną. To jakiś żart, forma rozrywki, ubarwienia sobie życia, nie ma chyba zbyt wielu osób, które podchodziłyby do tej sprawy śmiertelnie poważnie. Kwestionowanie czyjejś religijności na tej podstawie jest IMHO potężną pomyłką.
mercia78 - 2008-11-20, 19:47

Co do znakow zodiaku, znam swoj i wiekszosci czlonkow mojej rodzinki. Horoskopy - jak czytam jakas gazete czy magazyn i horoskop tam jest to go przeczytam, ale w nie nie wierze.

Wiekszosc osob ktore znam owszem zna znaki zodiaku, czyta horoskopy ale robi to dla zabawy. Ale tez znam a raczej pracuje dla osob (rodzina) ktora horoskopami, znakami zodiaku i wrozbami zyje (sa to osoby bardzo dobrze ustawione, wyksztalcone, wierzace). Oni nie podejma najmniejszej decyzji bez przeczytania horoskopu. Nie zatrudniaja np. osob z pod znaku blizniakow . Corka bedaca w ciazy miala cesarke, poniewaz mogla wybrac dzien w ktorym miala sie odbyc (w piatek lub poniedzialek) wybrali poniedzialek bo niby ''lepiej'' wrozy dla przyszlosci dziecka . Super oferty na kupno samochodu nie przyjeli bo mial 4 na tablicy rejestracyjnej a podobno w chinskiej kulturze jest to 'zla' liczba i 'zle' wrozy na przyszlosc. Takich przykladow moglabym dac duzo. Dla mnie jest to przegiecie ale jak ktos lubi, a mi nie szkodzi nie mam nic przeciwko temu. Ich zycie.
till - 2008-11-20, 20:37

1. Czy wierzę w horoskopy gazetowe?

A kto w pełni sił umysłowych w nie wierzy? Mogę sobie dla poprawienia humoru przeczytać, że w przyszłym miesiącu czeka mnie gorący seks z tajemniczym nieznajomym i przechodzę na tym do porządku dziennego.

2. Czy wiara katolicka stoi w sprzeczności z astrologią.

Imo tak. Wiara i magia nie idą ze sobą w parze.

3. Czy gazetowe horoskopy to astrologia?

Imo nie. Wyjątek stanowią ludzie, którzy traktują takie rzeczy śmiertelnie poważnie. Ale trzeba im to wybaczyć.

Ja co prawda niewierząca i nie mnie o zdanie pytano, ale tak na chłopski rozum z powyższego wywodu tak jakoś mi się widzi, że są znacznie poważniejsze grzechy niż czytanie horoskopów.

A że pogaństwo się szerzy w narodzie, to inna sprawa. Zawsze można spróbować wytłumaczyć tej czy innej babci, że nie zawiesi się czerwonej wstążeczki na wózku dziecięcym - najwyżej się wyjdzie na wyrodną matkę
Licho - 2008-11-21, 00:09

Katolicy robią wiele innych rzeczy sprzecznych z wiarą, z naukami Kościoła, w porównaniu z którymi "wiara" w horoskopy jest naprawdę dziecinną igraszką, niewartą w ogóle rozważania


Nie zgodzę się. Albo trzymamy się zasad albo nie. Rozgrzeszanie się z robienia rzeczy sprzecznych z naukami kościoła prowadzi do przesuwania granicy "grzechu". Akurat wśród osób naprawdę wierzących (i praktykujacych) - większość podchodzi do tej sprawy bardzo restrykcyjnie. Wręcz ortodoksyjnie

till - 2008-11-21, 06:59


poohatka - 2008-11-21, 08:41

Ja juz napisałam w poprzednim wątku, że mam jakieśtam cechy, które się niby się mojemu znakowi przypisuje. Z tym że przy wypisywaniu losowym tak samo by mogło trafić. Używam tego jako zabawnego wyjaśnienia dla swojego łakomstwa czy lenistwa i w ogóle nie biorę tego serio. W żaden sposób moja znajomośc własnego czy innych znaku zodiaku nie wpływa na moje życie. Z horoskopów lubię się czasem pośmiać, a 10 minut później nie pamiętam, co czytałam. Więc zasadniczo wiem jaki mam, bo wiem - ciężko czasem nie wiedzieć - i zwisa mi to.
Paula - 2008-11-21, 08:44

A ja lubię wiedzieć, kto spod jakiego jest znaku zodiaku
W horoskopy nie wierzę, ale często zdarza mi się, że cechy charakteru danej osoby pokrywają się z jej znakiem zodiaku.

I napiszę szczerze, że nigdy nie patrzyłam na znaki zodiaku w świetle wiary w Boga.
Oleta - 2008-11-21, 08:56

A ja lubię wiedzieć, kto spod jakiego jest znaku zodiaku
W horoskopy nie wierzę, ale często zdarza mi się, że cechy charakteru danej osoby pokrywają się z jej znakiem zodiaku.

I napiszę szczerze, że nigdy nie patrzyłam na znaki zodiaku w świetle wiary w Boga.



Zgadzam się! W dodatku wydaje mi się, że wytaczanie "ciężkiej artylerii" argumentów religijnych przeciw takiej - może niezbyt mądrej, ale w sumie niewinnej rozrywce, jaką jest czytanie horoskopów jest trochę nieproporcjonalne. Ale to oczywiście tylko moje zdanie!
Caska - 2008-11-21, 09:07

Znam swój znak zodiaku, ale szczerze mówiąc nawet nie wiem, jakie cechy są mu przypisywane. To znaczy kiedyś przeczytałam, ale jakoś nie była to dla mnie informacja warta zapamiętania Czasem jak rozmowa zejdzie na znaki zodiaku zdarza mi się rzucić, że "wszystkie strzelce to fajni ludzie", ale jako żart i w życiu nie przyszłoby mi do głowy oceniać kogoś na podstawie znaku zodiaku
Jak czytam gazetę, i pomiędzy artykułami, które czytam natrafię na horoskop, to też go przeczytam, pośmieję się, ale po chwili nawet nie pamiętam, co w nim było.

Jestem osobą wierzącą i wg mnie wiara w horoskopy kłóci się z wiarą katolicką i jest na pewno poważniejszym grzechem niż nie stosowanie się do niektórych zaleceń kościoła, gdyż podważa naukę o wolnej woli każdego człowieka (bo jak mówić o wolnej woli skoro wiadomo wcześniej, co się stanie co 12 osobie na ziemi?).
marcia15 - 2008-11-21, 09:33

Wg. mojej koleżanki horoskopy w gazetach pisze ten kto się spóźni na spotkanie redakcyjne

Dla mnie znak zodiaku to baranek na moim kubku i byc może czasem pokrywające się cechy charakteru u przedstawicieli tych samych znaków (choć w zasadzie u każdego możnaby sie doszukać jakichś tam podobieństw ).
KajaK - 2008-11-21, 09:38

odpowiadając na pytanie tematu: nic
czasem czytam horoskopy dla rozrywki ale to na tej zasadzie jak gram w kości na kurniku, żeby odpocząć

Jestem osobą wierzącą i wg mnie wiara w horoskopy kłóci się z wiarą katolicką i jest na pewno poważniejszym grzechem niż nie stosowanie się do niektórych zaleceń kościoła, gdyż podważa naukę o wolnej woli każdego człowieka (bo jak mówić o wolnej woli skoro wiadomo wcześniej, co się stanie co 12 osobie na ziemi?).


o żesz w mordę... dla mnie wiara katolicka w ogóle kłóci się z pojęciem wolnej woli ( bo jak mówić o wolnej woli od prania mózgu rozpoczętego w dzieciństwie i kontynuowanego co niedzielę?)
przepraszam za OT
shiadhal - 2008-11-21, 09:51

tak na marginesie - uzsadanienie do 'sprawdzani się' horoskopów w społeczeństwie, w którym większość ludzi choć trochę je zna jest bardzo proste - wychowanie + samospełniające przepowiednie.

czyli po pierwsze, jeśli dziecku spod znaku x od dzieciństwa łatwiej uchodzą na sucho jakieś zachowania temu znakowi przypisywane - to dlaczego miałoby nad tą cechą pracować?

i podobnie dorosły może sobie, nawet na żarty / nie do końca świadomie jakieś słabostki 'pasujące' do profilu usprawiediwiać.

i już mamy śliczne nijak niezwiązane z wróżeniem jakimkolwiek uzasadnienie
Caska - 2008-11-21, 09:52

o żesz w mordę... dla mnie wiara katolicka w ogóle kłóci się z pojęciem wolnej woli ( bo jak mówić o wolnej woli od prania mózgu rozpoczętego w dzieciństwie i kontynuowanego co niedzielę?)
przepraszam za OT



Wiara katolicka opiera się o to, że Bóg dał człowiekowi wolną wolę, inaczej nie byłoby mowy np. o grzechu ... a to, że różni księża różnie to przedstawiają, to cóż ... wszędzie się trafiają różni ludzie ... Ja miałam szczęście oprócz tych "różnych" trafić też na kilku "prawdziwych" księży z powołania.
Poza tym nie czuję jakoś tego prania mózgu co niedzielę, ale to może dlatego, że wierzę w tą wolną wolę i nie traktuję wszystkiego, co ktoś powie z ambony jako prawdę i tylko prawdę, a słucham przez pryzmat własnego sumienia i rozumu ... ale to już nam się OT chyba zrobił
kometa - 2008-11-21, 10:01

Znam swoj znak zodiaku i najblizszej rodziny, ale nie wierze, ze to cokolwiek determinuje w naszym zyciu. Horoskopow nie czytam.
Licho - 2008-11-21, 10:07

wg mnie wiara w horoskopy kłóci się z wiarą katolicką i jest na pewno poważniejszym grzechem niż nie stosowanie się do niektórych zaleceń kościoła, gdyż podważa naukę o wolnej woli każdego człowieka


No z tym akurat się nie zgodzę. Wolna wola pozostaje wolną wolą. Jeżeli horoskop czy wróżba mówi, że zdradzi mnie przystojny brunet wieczorową porą, to mogę się z nim umówić lub nie - wola jest nadal moja. I ja akurat umówię się z nim jezeli jest wystaraczająco przystojny niezależnie od horoskopu czy wróżby (co świadczy o tym jak je traktuję).

KajaK - 2008-11-21, 11:13

To rzeczywiście OT i to nie do końca na miejscu, ponieważ atakuje czyjąś wiarę w miejscu, w którym dyskutuje się na temat tej wiary...


zgadzam się , że OT ale myślałam, że tu dyskutuje się na temat znaków zodiaku ..
ale faktycznie to temat na inny wątek, więc kończę swe wypowiedzi w temacie wiary katolickiej i jakiejkolwiek innej ..
Caska - 2008-11-21, 11:26

No z tym akurat się nie zgodzę. Wolna wola pozostaje wolną wolą. Jeżeli horoskop czy wróżba mówi, że zdradzi mnie przystojny brunet wieczorową porą, to mogę się z nim umówić lub nie - wola jest nadal moja. I ja akurat umówię się z nim jezeli jest wystaraczająco przystojny niezależnie od horoskopu czy wróżby (co świadczy o tym jak je traktuję).



Chodzi mi o to, że zwykle horoskopy mówią, że coś się stanie, a nie ma tam "jeśli" (chyba). Czyli wiara w horoskop zakłada, że tak się właśnie stanie, niezależnie od Twoich działań.
To na czym właściwie polega wiara w horoskop, jeśli i tak to, co się stanie, zależy ode mnie? Bo chyba nie rozumiem ...
jop - 2008-11-21, 11:36

W horoskopy nie wierze i nie czytam. Jaki mam znak zodiaku dowiedzialam sie chyba w 8 klasie podstawowki lub na poczatku liceum.
W mojej rodzinie nikt w to nie wierzyl i nigdy sie tym nie kierowal. Wiem jaki znak zodiaku ma moj M i tyle. Gdybym sie tym kierowala, to raczej nie wzielibysmy slubu, bo ponoc nasze znaki nie pasuja
Nie lubie jak ludzie usprawiedliwaja swoje zle cechy charakteru wlasnie znakiem zodiaku- znam rodzicow malego dziecka, ktorego upartosc tlumacza tym, ze jest skorpionem Pozwolmy sobie wejsc na glowe, bo to skorpion...
patt - 2008-11-21, 12:29

Znam swój znak zodiaku. Nawet wiem jakie cechy są do niego przypisywane. Nijak się to ma do mnie (pedantyczna, poukładana, pracowita i skrupulatna panna do mnie - lenia i mega bałaganiary od zawsze ).

Horoskopów nie czytam, nie interesuje mnie to i w nie nie wierzę. Ale, szczerze mówiąc, nigdy nie patrzyłam na nie przez pryzmat wiary, choć wierząca i praktykująca jestem.

Myślę, że z horoskopami jest trochę jak z zabobonami, nie wyplenisz i często najbardziej wierząca osoba w rodzinie wiesza czerwoną tasiemkę przy łóżeczku potomka.

P.S. Dobra przyznam się. W horoskopy wierzyłam raz. Miałam lat 14, zakochałam się po raz pierwszy i każdy tydzień zaczynałam od lektury odpowiedniej strony w Bravo Girl, ponieważ bardzo chciałam wiedzieć czy w tym tygodniu w końcu do mnie zadzwoni Nie zadzwonił
markdottir - 2008-11-21, 13:07

Wiem, jaki mam znak zodiaku. Trudnoby było sie uchować bez tej wiedzy. Dodatkowo miałam nauczyciela angielskiego, który uwielbiał wręcz zgadywanie, kto jaki ma znak zodiaku, więc wiem mniej wiecej jakie powinnam mieć cechy charakteru
Nie czytam horoskopów w gazetach, nawet rozrywkowo. Nie interesuje mnie to, tak samo, jak to, ze spod mojego znaku jest jakaś Paris Hilton, czy inna gwiazdeczka. Nigdy nie zamówię też profesjonalnego horoskopu indywidualnego, bo jestem katoliczką. Dla mnie to oczywiste.
Natomiast do innych ludzi i ich wiary mam stosunek zlewczy. Irytuje mnie wieczne powtarzanie: "jestem skorpionem, więc sie nie wycofam" (choc lepiej to brzmi, niz "nie potrafie przyznać sie do błędu, wiec sie nie wycofam"). Jesli ktoś by stwierdził, ze z powodu mojego znaku zodiaku nie mozemy sie widywać, razem pracować cy cus, to krzyzyk na drogę i bez żalu .
Paula - 2008-11-21, 13:34

Jesli ktoś by stwierdził, ze z powodu mojego znaku zodiaku nie mozemy sie widywać, razem pracować cy cus, to krzyzyk na drogę i bez żalu .



Idę sprawdzić Twój znak zodiaku, bo nie wiem, czy mogę z Tobą babińcować
late - 2008-11-21, 13:56

Ja moze troche z innej strony, ale a propos tematu

Wydaje mi sie, ze czasami nawet ludzie wierzacy traktuja wiare na zasadzie horoskopu lub magii, np. trzy zdrowaski bo cos tam, medalik sw. krzysztofa w samochodzie, krzyz nad drzwiami.

Wiem, ze ta sa zupelnie dwie inne sprawy, ale mysle, ze dla niektorych zasada dzialania jedna. Dlatego tez nie traktowalbym czytania horoskopow, czy nawet interesowania sie astrologia w konteksie sprzecznosci z wiara, gdyz uwazam, ze dla wiekszosci robiacych to osob jest to rozrywka i jezeli nie wierza w magie, to nie ma to dla nich znaczenia, wiec tez nie jest grzechem, tak samo jak dla osoby niewierzacej wykonywanie czynnosci zwiazanych z religia nie ma zadnego znaczenia, ani konsekwencji w kontekscie Kosciola, Boga itp.

Co nie zmienia faktu, ze istnieja ludzie obludni i zyjacy w sprzecznosci z wiara.
algaj - 2008-11-21, 14:00

Krzyż nad drzwiami czy medalik w samochodzie to jednak cos zupełnie innego niż wiara w horoskopy. Tamte rzeczy to symbole wiary, ktorą wyznaję.
Co do samych horoskopow - IMHO wiara w nie kłoci się z moją wiarą; w czyms innym pokładam nadzieję, w cos innego wierzę, coś innego jest dla mnie drogowskazem i wyznacznikiem. Koniec kropka.
late - 2008-11-21, 14:08

algaj, - zgadzam sie

Mi chodzilo o to, ze niektorzy traktuje te symbole na takiej samej zasadzie, jak wrozby, horoskopy, czy magie, czyli np. nie rusza sie nigdzie samochodem, bo zapomieli medalika.

I oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze takich osob jest mniejszosc, bodobnie, jak tych, ktorzy sa zapalonymi katolikami i jednoczesnie stawiaja sobie tarota
Kajko - 2008-11-21, 18:15

Sorry ale zupełnie nie trafia do mnie argumentacja, że jak jestem katoliczka to NIE WOLNO mi czegos czytać.



Nikt nie mówi, że nie wolno. Ale skoro wyznaję wiarę w Boga, to traktuję jako wyznacznik to co on powiedział = co jest powiedziane w Biblii. W co mam wierzyć. Bo chcę tak postępować, bo to dla mnie ważne. Bo na to się zdecydowałam. JA nie moi rodzice, czy sąsiadka.
"Wszystko wolno, ale nie wszytko przynosi korzyść". Nikt mi nie nakazuje. Tylko mowi, co jest dobre. I ja wybieram grzech albo nie.

LiLL - 2008-11-21, 18:44

Uh - takie podejście rozkłada mnie na łoptaki. Własnie z niego bierze sie "bo inni robia gorsze rzeczy, więc to nie jest takie złe, nie warto nawet o tym myśleć".


Kajko, spokojnie. Niech Cię moje podejście nie rozkłada, bo jestem niewierząca i tak naprawdę - wybacz - nie do końca mnie interesuje czy horoskopy w kontekście wiary są be czy cacy. Podobnie jak to, czy katoliczka idzie do ślubu kościelnego dla białej sukienki czy z jakichś innych powodów i czy uprawiała seks przed tymże ślubem czy nie. Ja nikogo z jego postępowania nie rozliczam, nie moja broszka. Ale gdybym miała taki kaprys albo potrzebę, to skupiłabym się na bardziej istotnych kwestiach niż horoskopy, których czytanie żadnej obiektywnej szkody nikomu nie czyni, w takim zwyczajnym, ludzkim sensie. Takie jest moje zdanie, masz prawo się z nim nie zgadzać
Kajko - 2008-11-21, 19:05

Ale gdybym miała taki kaprys albo potrzebę, to skupiłabym się na bardziej istotnych kwestiach niż horoskopy



To po co forum? I gadki o kolorze ręczników w łazience i inne takie?
Nie mam potrzeby rozliczania nikogo. Po prostu temat sie samoczynnie nasunął przy okazji ankiety o znaki zodiaku, zrobił sie OT więc założyłam osobny wątek.

Są rzeczy uważane ewidentnie za złe - i o takich nie ma sensu dyskutować. Nie zabijaj to nie zabijaj. A tu jednaksie okazuje, że zdania sa różne - i to chyba warte jest uwagi?
LiLL - 2008-11-21, 19:08

Ależ dyskutować można, a nawet trzeba. Dlatego wypowiedziałam się w tym wątku
Licho - 2008-11-21, 19:31

Wiem, ze ta sa zupelnie dwie inne sprawy, ale mysle, ze dla niektorych zasada dzialania jedna. Dlatego tez nie traktowalbym czytania horoskopow, czy nawet interesowania sie astrologia w konteksie sprzecznosci z wiara, gdyz uwazam, ze dla wiekszosci robiacych to osob jest to rozrywka i jezeli nie wierza w magie, to nie ma to dla nich znaczenia, wiec tez nie jest grzechem, tak samo jak dla osoby niewierzacej wykonywanie czynnosci zwiazanych z religia nie ma zadnego znaczenia, ani konsekwencji w kontekscie Kosciola, Boga itp.


Late, wybacz, ale to tylko świadczy o Twojej niewiedzy w zakresie nauk kościoła...

Kościół zajmuje pod tym względem zupełnie jednoznaczną postawę - to nie jest rzecz akceptowalna u katolika, to jest grzech...

I tutaj podpisuję się pod Kajko... kwestia "bo robię to dla zabawy" jest kwestią "grzeszę dla zabawy". "Robię bo inni też robią" jest kwestią "grzeszę bo inni grzeszą". A postawa "są gorsze grzechy" jest postawą "mogłabym mordować, a ja grzeszę "tylko" w ten sposób..."

A najbardziej w tym wszystkim zaskakujące jest to, jak wielu zażartych katolików nie orientuje się, że horoskopy, wróżby, taroty i inne takie są grzechem...

Przy okazji - jestem również przeciwniczką brania ślubu kościelnego "dla tradycji", "dla rodziny" i dla "białej sukienki", znoszenia nauk przedślubnych i kłamania przy protokole przedślubnym...
I chrztu dziecia z powodu tradycji a nie wiary...
Madeleine - 2008-11-21, 19:45


A najbardziej w tym wszystkim zaskakujące jest to, jak wielu zażartych katolików nie orientuje się, że horoskopy, wróżby, taroty i inne takie są grzechem...

Dokładnie tak... razem z wieszaniem czerwonych wstążeczek na wózku i resztą zabobonów.
late - 2008-11-21, 20:15

Licho, - pewnie masz racje, bo nie jestem wierzaca, wiec nie wiem.

I moim celem nie bylo zajmowanie konkretnego stanowiska w sprawie tego, jak horoskopy sa postrzegane w kontekscie wiary katolickiej.

Nie wiem, jak to napisac, aby zostac dobrze zrozumiana: chodzi mi o to, ze sa ludzie, ktorzy bardzo powaznie traktuja wiare, ale sa tez tacy, ktorzy traktuja wiare i tradycje z nia zwiazana na zasadzie magii, horoskopow itp. Sa to oczywiscie wyjatki. - i to mi sie wydawalo ciekawym spostrzezeniem w kontekscie calego tematu, tak maly ot

jezeli zas chodzi o wiare i zabobony wszelkiego rodzaju, to jakie jest stanowisko Kosciola w spr. np. wrozb Andrzejkowych? Taki temt jest obecny w bardzo wielu szkolach podstawowych; dzieci ustawiaja buty, leja wosk, skrobia jablka itp., czy to juz jest grzech? (pytam powaznie, to nie ironia!!!!).

I zawsze mi sie wydawalo, ze jednak ten pierwiastek wiary lub niewiary w cos jest wazny w kontekscie religii...

Wiadomo - dyskusja na temat religii jest zawsze trudna, bo tak jak syty glodnego, tak niewierzacy, wierzacego nie zrozumie
Licho - 2008-11-21, 20:44

late, widzisz, mnie zasadniczo też można sklasyfikować jako niewierzącą, natomiast mam wśród znajomych wiele osób będących bardzo ortodoksyjnymi katolikami (jak mój własny, rodzony brat) - a że mnie to ciekawiło, to się dowiadywałam...

otóż KK bardzo jednoznacznie określa swoje podejście do tego typu rzeczy...
wróżby, horoskopy, tarot - to po pierwsze zaglądanie w strefy których Bóg (wg KK) nie otworzył przed człowiekiem, nawiązywanie do zabobonów i aspektów szamańskich, a poza wszystkim - co chyba ważniejsze - prowadzi do kontaktu z siłami, otwierania okien, które wcale nie Bóg otwiera (czyli siła nieczysta)

żeby było weselej, na podobnej płaszczyźnie ustawiony jest stosunek KK do: bioterapi, uzdrawiaczy, jasnowidzów (pomimo iż niektórzy, jak ojciec Pio zostają świętymi), homeopatii, jogi, tai-chi i innych sztuk walki bazujących na "tamtej" filozofii...

I niezależnie jaki jest mój stosunek do tego (i do stosunku KK) - osobiście nie dyskutuję na ten temat z katolikami, ponieważ uważam za działanie bardzo nie w porządku podważanie PRAWDZIWEJ wiary... niezależnie od tego do czego się to sprowadza i na jakim praniu mózgu (zdaniem niektórych) jest oparte...
shiadhal - 2008-11-21, 20:51

Licho, z ciekawości - gdzie zabranione jest CZYTANIE?

w KKK znalazłam, nie dziwiący mnie zresztą, zakaz KORZYSTANIA z horoskopów i innych rodzajów wróżb/przepowiedni (punkt 2116, częściowo też 2117).

i oczywiście możnaby argumentować, że czytanie naraża na pokusę skorzystania (czytelnik niechcący uwierzy?), no ale bez przesady - wyjaśnienie 'czytuję dla zabawy' odebrałam w podobnym duchu, w jakim nie raz się nawet na forum naśmiewamy z dziwnych wypowiedzi/artykułów prasowych.

jak również można by argumentować od strony potencjalnego zgorszenia - no ale tutaj też można mu zapobiec obśmiewając tekst od góry do dołu

ze wstążeczki wyplątać byłoby się trudniej
dobbi - 2008-11-21, 20:53

jogi, tai-chi i innych sztuk walki bazujących na "tamtej" filozofii...


nie wiem jaką "tamtą" masz na myśli , ale akurat jeśli chodzi o jogę KK ma taki a nie inny stosunek ponieważ joga wywodzi się z z Indii i jest niczym innym jak ścieżka duchowego rozwoju, która prowadzi do wyzwolenia - w religii chrześcijańskiej tym jest modlitwa, czyli, chodzi o nic innego a o "nie będziesz miał bogów innych przede mną".
modlitwa dla chrześcijanina jest też medytacją, skupieniem, wyciszeniem ciała i ducha.
shiadhal - 2008-11-21, 20:55

late, no mi osobiście wróżby andrzejkowe śmierdzą znacznie bardziej niż nieszczęsne odsądzane od czci i wiary (sic!) Halloween.

a, i żeby nie było - też się nad tematem zastanawiam, tylko akurat przemawia do mnie wyjaśnienie o 'czytaniu nie na serio', tym bardziej, że moralność katolicka dość mocno na intencji się zasadza.

chociaż oczywiście można przesunąć akcent i w drugą stronę - powiedzmy Świadkowie Jehowy z tego samego przykazania wywodzą, że grzeszne są także czary/wróżby fikcyjne - i w związku z tym odrzucają literaturę fantastyczną, filmy i zabawki z tego typu motywami i tak dalej.
corgi - 2008-11-21, 21:07


dobbi - 2008-11-21, 21:28

corgi, to że zamiast wyciszać się np. modlitwą, skupieniem wyciszasz się techniką pochodzącą z innej kultury, techniką mocno związana z odrębnym, niechrześcijańskim systemem filozoficznym. joga jest ściśle związana z filozofią bramińską i jej celem jest doprowadzenie do takiego stanu umysłu, w którym można wejrzeć w siebie, kontemplować siebie.

w religii chrześcijańskiej taką "jogą" powinna być modlitwa, która powinna prowadzić do takiego samego stanu.

to tak upraszczając.
Licho - 2008-11-21, 21:38

gdzie zabranione jest CZYTANIE?

w KKK znalazłam, nie dziwiący mnie zresztą, zakaz KORZYSTANIA z horoskopów i innych rodzajów wróżb/przepowiedni (punkt 2116, częściowo też 2117).


czy Ty jesteś prawnikiem?

dobbi - 2008-11-21, 21:40

Licho, nie udowadniaj mi, nie oczekuje tego
zasadniczo wychodzi, że piszemy o tym samym
shiadhal - 2008-11-21, 21:49

to ja ciut rozwinę to uproszczenie - modlitwa to powinna prowadzić do Boga; że wycisza czy parę innych atrakcji - to taki przyjemny 'skutek uboczny', często występujący, ale nieobligatoryjny

tzn oczywiście, że owoce Ducha to miłość, radość, pokój, cierpliwość i cośtam jeszcze, ale nie ma / nie musi być automatycznego przełożenia w każdym momencie - i to chyba jest różnica (chyba - bo na jodze się nie znam) - kryterium sukcesu w jodze byłoby dokładniejsze osiągnięcie docelowego stanu emocji/umysłu.
corgi - 2008-11-21, 21:52

Strasznie to życie jest skomplikowane.
To znaczy, że ludziska powinni się spowiadać księdzu z tego, że na jogę chodzą ... No bo nie dojdziesz kto chodzi żeby się powyginać, a kto żeby przy okazji pomedytować.
shiadhal - 2008-11-21, 21:53

nie, prawnikiem nie jestem, chociaż w zakres moich obowiązków służbowych często wchodzi rozgryzanie cudności przez prawników pisanych.

no ale zaciekawił mnie spór poruszany w wątku - to zajrzałam do obowiązującego źródła i już

a co do nieszczęsnego Pottera - nie przesadzajmy z tym skreślaniem, opinie są co najmniej mocno podzielone, niejedną homilię Potterem inspirowaną słyszałam. a ex cathedra nic w temacie nie padło.

inna rzecz, że to dość powszechna wizja - że jeśli jakiś ksiądz (im wyżej w hierarchii postawiony tym lepiej) coś skrytykuje, to znaczy, że Kościół to potępia... nie do końca tak jest.

jestem katoliczką, nie cierpię kminku. też nie znaczy, że KK potępia kminek - i nie znaczyłoby, choćbym była papieżem
shiadhal - 2008-11-21, 21:55

corgi, no ale właśnie celem dochodzenia ma się sumienie...

to doprawdy nie jest system policyjny, gdzie każdy pilnuje i zagania bezmyślne stado, coby w szkodę nie polazło
corgi - 2008-11-21, 22:04

Nie każdy ma świadomość tego, że grzeszy...
dobbi - 2008-11-21, 22:06

ale to chyba dlatego, że ludziom nie zależy żeby się dowiedzieć że grzeszą, nie są tego świadomi, znam KATOLIKÓW regularnie chodzących do wróżek albo parających się bioenergioterapią, reikami itd.... o co chodzi? przecież pomagam ludziom, to dar od Boga! i weź tu gadaj z takim...
żyletaa - 2008-11-21, 22:10

Dawno temu Ksiądz na katechezie zapytał całą klasę, każdego po kolei:
"Spod jakiego jesteś znaku?" 99% osób wymieniło znaki zodiaku, które nawet nie wiadomo po co są itd.... ale nasuwają się na myśl odrazu
Prawidłowa odpowiedź jak powinna brzmieć??
Dla mnie znak zodiaku jest do niczego nie potrzebny, nie wierzę, że jak ktoś jest spod znaku Wagi to jego decyzje są chwiejne itd.... Mnie to nie dotyczy....
Jest bo jest......
shiadhal - 2008-11-21, 22:10

corgi, ale świadomość jest nieodłącznym elementem w definicji grzechu - nie da się zgrzeszyć nieświadomie, da się zrobić coś złego, ale bez świadomości nie będzie to grzech.

dobbi, chyba, przynajmniej w polskich warunkach, częściowo ten stan rzeczy jest wynikiem sporej jeszcze jednorodności światopoglądowej (przynajmniej deklaratywnej) - opcja 'jestem niereligijny/niereligijna, ale mam jakąśtam alternatywną ścieżkę rozwoju własnego' prawie nie istnieje, szczególnie dla starszego pokolenia. tak, jakby nie dało się być dobrym człowiekiem nie będąc katolikiem...
dobbi - 2008-11-21, 22:15

tak shiadhal, jak najbardziej.

Kajko - 2008-11-21, 22:29

shiadhal napisał/a:
tak, jakby nie dało się być dobrym człowiekiem nie będąc katolikiem...

to rozszerzyłabym do "będąc chrześcijaninem"



akurat w przełożeniu na warunki lokalne - stanowczo katolikiem

wróżby andrzejkowe/Haloween zaliczają sie jak dla mnie do tego samego worka - po prostu nie to źrodło! ja wolę czystą wodę. z tego samego powodu zrezygnowałam z jogi - choc z ciężkim sercem, bo fizycznie super lubilam ten sposób ćwiczeń.

dobbi - 2008-11-22, 07:12

akurat w przełożeniu na warunki lokalne - stanowczo katolikiem


niech Ci będzie
"inni robią gorzej, a ja tylko dla zabawy"


albo "przecież są cięższe grzechy, więc o chodzi"
markdottir - 2008-11-22, 18:52

Strasznie to życie jest skomplikowane.
To znaczy, że ludziska powinni się spowiadać księdzu z tego, że na jogę chodzą ... No bo nie dojdziesz kto chodzi żeby się powyginać, a kto żeby przy okazji pomedytować.


Corgi, problem w tym, że joga to nie tylko wyginanie ciała, ale i ducha. I my - w europejskim kręgu kulturowym - często o tym zapominamy.
Licho - 2008-11-22, 19:12

to dar od Boga! i weź tu gadaj z takim...


Dobbi, a jesteś w stanie udowodnić, że to nie jest dar od Boga?
A co powiesz o takim Ojcu Pio?

Ja na szczęście nie muszę się tym przejmować, bo słowo daję, że tylko lenistwo powstrzymuje mnie od "wyrejestrowania się" z instytucji KK.

I żebyś mnie dobrze zrozumiała... Ja tutaj nie krytykuję KK (chociaż się z nim nie zgadzam). Wręcz uważam, że skoro ktoś się deklaruje jako katolik to powinien żyć w zgodzie z zasadami głoszonymi przez KK. Ale denerwuje mnie tak kategoryczne podchodzenie do sprawy, która dla innych MOŻE być nie tylko dyskusyjna, ale wręcz całkiem różna...
markdottir - 2008-11-22, 19:28


Licho - 2008-11-22, 19:36

Licho, ja tylko wiem, że kilka osób po nawróceniu utraciło "takie" zdolności.


A ja znam głównie sytuacje, w których osoby po nawróceniu się nie tyle utraciły takie zdolności, co po prostu zrezygnowały z korzystania z nich.
Akurat ja do tematu uzdrawiania mam jeszcze inne podejście, ale jest ono na tyle nieuporządkowane, że nie bardzo chcę o nim dyskutować (w sensie jak sama ze sobą dojdę do ładu w tym zakresie, to będę mogła podyskutować...)
lady_of_avalon - 2008-11-22, 21:37


markdottir - 2008-11-22, 21:48

lady, nie wiem. Nigdy nie byłam na jodze. Zdecydowanie bardziej cenie sobie swoją duszę, niż ciało
late - 2008-11-22, 21:50

I tutaj zgadzam sie z lady_of_avalon,!

Moim zdaniem element 'wiary' jest kluczowy, zarowno w jodze jak i w czytaniu horoskopow.
alexa - 2008-11-22, 21:51

Szczerze mówiąc to ja jestem w szoku zeby szukać powiąza między wiarą a znakiem zodiaku - do głowy by mi to nie przyszło
Jestem katoliczką, powiedzmy praktykującą jak jest potrzeba ale co to ma za znaczenie?
Znak zodiaku to dla mnie po prostu jakaś tam informacja z jakiego miesiąca ktoś pochodzi do niczego mi nieprzydatna. Horoskopy czasem czytuję na zasadzie: czytam - za minutę nie pamiętam o czym czytałam
dobbi - 2008-11-22, 23:04

Dobbi, a jesteś w stanie udowodnić, że to nie jest dar od Boga?


Licho, ja nie jestem od udowadniania, ale uważam tak jak napisałam, to wszystko
Licho - 2008-11-22, 23:30

ja nie jestem od udowadniania, ale uważam tak jak napisałam, to wszystko


to nie chodzi, że tak uważasz, chodzi o formę...
widzisz... ja mogę pozostawać w konflikcie z KK, nie zgadzać się z nim, ale bardzo staram się, aby moje wypowiedzi nie raniły uczuć osób wierzących...
a Twoja wypowiedź była taka, jakby to było naukowo stwierdzone, że jest tak jak uwazasz... jak siła grawitacji...
problem polega na tym, że moje zdanie jest odmienne - i tego typu postawienie sprawy, wyśmianie - mi osobiście przeszkadza...
dobbi - 2008-11-22, 23:39

Licho, nie było moja intencją zranienie kogoś, wiesz mogę uważać na rózne tematy różne rzeczy i nie zawsze komuś się to będzie podobać, trudno. myślę, że gdyby ktoś się poczuł urażony wypowiedzią to wygarnąłby mi to.
a to że jest to stwierdzone naukowo to pewnie jest, tylko wybacz, dla mnie, to ani czas ani humor ani chęć na szukanie.
Zmora - 2008-11-22, 23:49

ale to chyba dlatego, że ludziom nie zależy żeby się dowiedzieć że grzeszą, nie są tego świadomi, znam KATOLIKÓW regularnie chodzących do wróżek albo parających się bioenergioterapią, reikami itd.... o co chodzi? przecież pomagam ludziom, to dar od Boga! i weź tu gadaj z takim...



dobbi - 2008-11-22, 23:53

gdy katolik bio mowi "mam dar od Boga" jest dla mnie kontrowersyjna. Dojrzały katolik (czyli taki po bierzmowaniu? ) powinien żyć ze świadomością dogmatów i praw KK, nawet jeśli są "przestarzałe", "nieaktualne", "ograniczone" itp.


dokładnie to miałam na myśli Zmoro.

ziel_lena - 2008-11-23, 11:47

Co dla mnie znaczy znak zodiaku? Hm, odbieram to jako jakis element kultury, w ktorej zyjemy, taki, jak jakies zwyczaje, ktore w sumie nie maja wiekszego znaczenia. Cos, co przyswoiłam w procesie socjalizacji. I do czego generalnie nie przywiązuję konkretnej wagi.

Owszem, zdarzyło mi się kiedyś czytać, jedynie dla zabawy, jakieś horoskopy, ale generalnie nie robię tego, bo nie widzę w tym sensu. Jedyny sens, jaki wyciągam ze znaków zodiaku, to informację, jaką porą roku ktoś się urodził, co czasem bywa przydatne, jesli sie zapomni czyjejs daty urodzin
monique7 - 2008-11-23, 12:49

dziwny wątek ...
jedno z drugim nie ma nic wspólnego
ff - 2008-11-23, 15:46

problem polega na tym, że moje zdanie jest odmienne



A skąd pomysł, że bioenergoterapeuci, wróżki, stawiający horoskopy mogą mieć dar od Boga (rozumiem, że do tego odnosiłaś się pisząc o odmiennym niż dobbi stanowisku) ?
Kajko - 2008-11-23, 18:59

Szczerze mówiąc to ja jestem w szoku zeby szukać powiąza między wiarą a znakiem zodiaku



Noa - 2008-11-23, 19:12

"Każdy mężczyzna i każda kobieta, wywołujący duchy albo uprawiający wróżby, zasługują na karę śmierci." Kpł 20:27



Wróżby Andrzejkowe - organizowane w szkole - to też podchodzi po "zasługują na karę śmierci"

coś mi tu inkwizycją zajeżdża
shiadhal - 2008-11-23, 19:15

kontekst, kontekst!!

toż w ST takich postulatów pełno (w tym niektóre na dzień dzisiejszy dla chrześcijan nieobowiązujące - choćby dietetyczne).

co oczywiście nie znaczy, żeby olać wszystko jak leci - ale też nie, żeby zaraz odczytywać cytat dosłownie jako postulat osoby cytującej.
Kajko - 2008-11-23, 19:53

jasne, że kontekt. jasne, że nie dosłownie.

ale pokazuje, że ma związek. i że jest uważane, za coś złego.

czy horoskopy piszemy czy tylko czytamy, czy wierzymy, czy zapominamy - bierzemy w tym udział. po co?
"Wszystko wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko wolno, ale nie wszystko buduje".
Tylko tyle i aż tyle. A każdy sobie robi z tym, co chce.
Licho - 2008-11-23, 20:12

A skąd pomysł, że bioenergoterapeuci, wróżki, stawiający horoskopy mogą mieć dar od Boga (rozumiem, że do tego odnosiłaś się pisząc o odmiennym niż dobbi stanowisku) ?


A skąd (poza oficjalnym stanowiskiem KK, które mnie nie obowiązuje - bo jak powiedziałam nie deklaruję bycia katoliczką) - że nie?

Ten problem sprowadza się do wiary albo nie-wiary w coś konkretnego. Tutaj - w pochodzenie pewnych - nazwijmy to - uzdolnień. Akurat mam na ten temat swoje zdanie, inne niż KK - i przyjmijmy że mam do tego prawo. Podobnie jak Dobbi ma prawo wierzyć w to w co ona chce.

Nie zrozumiałam do końca jej wypowiedzi (sorki Dobbi), że jest ona w kontekście katolików próbujacych połączyć wiarę z rzeczami, które są w opozycji do nauk KK, zrozumiałam że odnosi się wszystkich...
dobbi - 2008-11-23, 20:15

Licho, ja się nie gniewam, ale naprawdę wystarczyło przeczytać spokojnie to co napisałam i że tak zacytuję sama siebie...(słowo "katolików" w zdaniu podkreśliłam)

Licho - 2008-11-23, 20:26

naprawdę wystarczyło przeczytać spokojnie to co napisałam


nie zawsze umiem spokojnie
dlatego przepraszam...
Dżej - 2008-11-23, 21:02

Wydaje mi się, że przy okazji tego wątku wypłynęła inna sprawa niż znak zodiaku a KK - a mianowicie sprawa nie stosowania się Katolików do reguł katolickich. Czyli pani A stwierdza: ja jestem Katoliczką, ale nie stosuję zasad x, y i z, bo a) one są sprzeczne z moimi poglądami; b) złamanie tych zasad to żadna wielka sprawa; c) tak mi akurat odpowiada.

I tu pytanie: czy wobec tego pani A jest Katoliczką? Czy żeby być Katolikiem należy stosować się do wszystkich zasad KK? Czy można te zasady traktować wybiórczo? Gdzie jest granica?
shiadhal - 2008-11-23, 21:27

Dżej, nowy wątek może?

bo temat fascynujący, szkoda go na dygresję na uboczu tematu o horoskopach.
Marcja - 2008-11-23, 21:39

Bardzo ciekawa dyskusja, a Dże poruszyła ważna kwestię. Też myślę, ze osobny wątek by się przydał.
Dżej - 2008-11-23, 21:43

Już jest
late - 2008-11-23, 21:47

No tak - jak juz odwolujemy sie do Biblii, to czy zawsze nalezy odczytywac ja doslownie?

Czy taki 'bozek' to naprawde bozek w znaczeniu Świętowita czy Swarożyca, czy taki 'bozek' to np. pieniadze, cudzolostwo itp.? a moze oba?

Czy horoskopy, w takiej formie w jakiej wystepuje one w kolorowych magazynach to magia?

Poza tym, powracajac do tematu horoskopow, to na pytanie 'czemu wogole czytamy?' powiedzialbym : taka juz ludzka natura - lubimy czytac o sobie, lubimy sie okreslac, przynalezec do okreslonej grupy, lubimy zbierac informacje o sobie.

Poza tym wydaje mi sie, ze wiekszosc osob wymienilaby swoj znak zodiaku a propos takich tematow jak kolor oczu, rozmiar buta, ulubiona kawa czy ulubiony kwiat a nie obok wiary, przekonan, wartosci itp.
Marcja - 2008-11-23, 21:49


Poza tym wydaje mi sie, ze wiekszosc osob wymienilaby swoj znak zodiaku a propos takich tematow jak kolor oczu, rozmiar buta, ulubiona kawa czy ulubiony kwiat a nie obok wiary, przekonan, wartosci itp.



Ja do tego podeszłam właśnie w taki sposób. W horoskopy nie wierzę.
ff - 2008-11-23, 22:43

ff napisał/a:
A skąd pomysł, że bioenergoterapeuci, wróżki, stawiający horoskopy mogą mieć dar od Boga (rozumiem, że do tego odnosiłaś się pisząc o odmiennym niż dobbi stanowisku) ?

A skąd (poza oficjalnym stanowiskiem KK, które mnie nie obowiązuje - bo jak powiedziałam nie deklaruję bycia katoliczką) - że nie?

Ten problem sprowadza się do wiary albo nie-wiary w coś konkretnego. Tutaj - w pochodzenie pewnych - nazwijmy to - uzdolnień. Akurat mam na ten temat swoje zdanie, inne niż KK - i przyjmijmy że mam do tego prawo. Podobnie jak Dobbi ma prawo wierzyć w to w co ona chce.



JEŚLI ktoś z tej grupy rzeczywiście umie wykorzystać swój "dar" i nie jest najzwyklejszym oszustem, to z całą pewnością nie powziął tej wiedzę/umiejętności od Boga, bo Bóg objawia swoją wolę tylko tym, którzy trwają w jego Słowie i miłują Go. Wszystkie te praktyki są niezgodne ze Słowem Bożym (zapisanym w Biblii), a więc posługujący się nimi ludzie nie są w żywej relacji z Bogiem (przynajmniej w zakresie tych "praktyk"), a tym samym ich "dar" nie może pochodzić od Niego.
aguli - 2008-11-24, 09:10

nie wierzę w horoskopy, nie czytam ich, nie interesują mnie, wiem w jakim znaku zodiaku sie urodziłam, ale to w dzisiejszych czasach, naprawdę trudno by było uchować się przez 31 lat i sie nie dowiedzieć
Śmiesznym i dziwnym wydaje mi się przekonanie, że jakieś tam gwiazdy w kosmosie miałyby miec wpływ na to co się dzieje w moim życiu. Na to wpływ mam ja, poprzez decyzje jakie podejmuję, a nie blizej nieokreślone "siły natury"
Licho - 2008-11-24, 10:09

JEŚLI ktoś z tej grupy rzeczywiście umie wykorzystać swój "dar" i nie jest najzwyklejszym oszustem, to z całą pewnością nie powziął tej wiedzę/umiejętności od Boga, bo Bóg objawia swoją wolę tylko tym, którzy trwają w jego Słowie i miłują Go. Wszystkie te praktyki są niezgodne ze Słowem Bożym (zapisanym w Biblii), a więc posługujący się nimi ludzie nie są w żywej relacji z Bogiem (przynajmniej w zakresie tych "praktyk"), a tym samym ich "dar" nie może pochodzić od Niego.


Pozwoliłam sobie pogrubić niektóre słowa...

Pomijam w tej wypowiedzi temat oszustów. Bo ich nie brakuje nigdzie. A w dziedzinach trudno weryfikowalnych - aż się roi.

FF - ja bardzo staram się nie atakować czyjejś wiary. Albo czyichś poglądów. Natomiast, czy bierzesz pod uwagę, że tymi słowami tak naprawdę SKREŚLASZ wielu ludzi, tylko dlatego, że nie są z bliskim związku z KK?
Bo jak niby człowiek ma udowodnić swoją żywą relację, żeby móc kogokolwiek przekonać, że ów dar pochodzi od Boga?

Więc co? Na stos z nimi? Bo tylko niektórzy mogą? A Ci, którzy mogą ale KK im zabrania z tego korzystać i każe się wyrzec...

A co z innymi religiami (filozofiami) w których ten (nazwijmy go) "dar" jest uznawany za normalny? Za jakiś poziom rozwoju? Za coś, czym człowiek został obdarowany aby się dalej rozwijać (i przez niego rozwijać?)
markdottir - 2008-11-24, 10:30

Licho, ja to rozumem tak, że nie jestem w stanie udowodnić, czy ów dar pochodzi od Boga, czy nie. Szatan też moze obdarzać ludzi mocą, zdolnościami. Jako katoliczka nie powinnam korzystać z tego typu praktyk.
Nie jestem mocno obeznana w tym temacie, jednak nie znam człowieka obdażonego jakimis zdolnosciami w stylu leczenie dotykiem, który byłby "uznany" przez KK. Zwykle tego typu leczenie zwiazane jest z wiarą w jakieś punkty energetyczne, moce itp, które jednak są sprzeczne z wiarą katolicką, więc osoba je wyznająca nie moze byc w bliskiej relacji z Bogiem wewnątrz KK.
jasno sie wyrażam, czy nie bardzo?
Nabla - 2008-11-24, 10:37


Nie jestem mocno obeznana w tym temacie, jednak nie znam człowieka obdażonego jakimis zdolnosciami w stylu leczenie dotykiem, który byłby "uznany" przez KK.



Zaraz, ale żeby uznać delikwenta za świętego to trzeba dowieść cudu - czyli leczenia dotykiem chociażby, prawda?
markdottir - 2008-11-24, 10:44


Licho - 2008-11-24, 10:52

Zwykle tego typu leczenie zwiazane jest z wiarą w jakieś punkty energetyczne, moce itp, które jednak są sprzeczne z wiarą katolicką, więc osoba je wyznająca nie moze byc w bliskiej relacji z Bogiem wewnątrz KK.
jasno sie wyrażam, czy nie bardzo?


markdottir, też postaram się wyrażać jasno - ja nie dyskutuję w tym momencie w zakresie uzdrawianie a KK (btw - to czy leczenie dotykiem, czy modlitwą - to nie ma znaczenia, myślę o leczniu pozamedycznym; zaś jeszcze do niedawna w Łodzi były prowadzone msze uzdrawiające, niestety ksiądz tego nie przeżył...)

Natomiast nadal niezrozumiała kwestia podejścia katolika do nie-katolików, ludzi wyznających inną wiarę, czy też wierzących w system czakr, energii, kundalini i tak dalej, pracy z tą energią - i na tej podwalinie mocujących problemy choroby i leczenia...
wwiola - 2008-11-24, 11:01

Znam swój i swoich bliskich znak zodiaku, tak jak znam dzień urodzin czy też kolor włosów. Cechy dla danego zodiaku - nie znam i nie umiem stwierdzić jakie cechy są charakterystyczne dla danego znaku zodiaku.

Generalnie nie czytam horoskopów i tym bardziej w nie nie wierzę. Zdarza mi się naprawdę rzadko, że czytam jakiś horoskop, ale podchodzę do niego tak po prostu jak do innych artykułów. Często też zdarza się, że słyszę "jesteś koziorożcem, więc coś tam" - nie oponuję, nie wdaje się w dyskusje na ten temat. Nigdy się nie spowiadałam z tego, że czytałam horoskop, przepowiednie, czy tez oglądałam program o końcu świata. Takie programy traktuję jako coś coś informacyjnego, dokumentalnego.

Po przeczytaniu tego wątku dochodzę do wniosku, że bardzo często nasza kultura wprowadza nas w "zbiorowe przyzwolenie na grzech", więc "zwykły niedojrzały" katolik sam gubi się w tych wszystkich nakazach i zakazach. Nie jestem za relatywizmem, ale jednak twierdzenie, że osoby czytające horoskopy i podające znaki zodiaku są uznane za niekatolików to pomyłka. I już nie pamiętam kto o tym pisał, ale dla mnie najbardziej istotnym elementem jest świadomość popełnianego grzechu.
markdottir - 2008-11-24, 11:01

Natomiast nadal niezrozumiała kwestia podejścia katolika do nie-katolików, ludzi wyznających inną wiarę, czy też wierzących w system czakr, energii, kundalini i tak dalej, pracy z tą energią - i na tej podwalinie mocujących problemy choroby i leczenia...


hmmm, ale czego nie rozumiesz?
Jak dla mnie, niech robią, co chcą.
KK skończył (mam nadzieję) z nawracania siłą.

To, ze ja nie pójdę do bioenergoterapeuty, czy nie korzystam z homeopatii, nie naczy, ze prowadzę kruciatę w celu starcia owych z powierzchni ziemi. Na zdrowie! (oby ).
ff - 2008-11-24, 23:15

FF - ja bardzo staram się nie atakować czyjejś wiary. Albo czyichś poglądów. Natomiast, czy bierzesz pod uwagę, że tymi słowami tak naprawdę SKREŚLASZ wielu ludzi, tylko dlatego, że nie są z bliskim związku z KK?
Bo jak niby człowiek ma udowodnić swoją żywą relację, żeby móc kogokolwiek przekonać, że ów dar pochodzi od Boga?


Ja nie pisałam o bliskim związku z KK tylko o żywej relacji z Bogiem (oczywiście bycie członkiem KK wpływa na żywą relację z Bogiem, ale jej nie determinuje).
Jeśli już ktoś musi udowadniać swoją żywą relację z Bogiem to wystarczy, że przyjrzymy się jego czynom, a nie słowom czy deklaracjom. Poza tym spójrzmy w jakim celu i z jakimi intencjami ktoś posługuje się tym "darem", co z tego wynika dla człowieka "obdarowanego", gdzie szuka natchnienia, od kogo się uczy. To też może dużo powiedzieć i też można to różnie oceniać..

Licho - 2008-11-25, 11:03

Istnieje medytacja chrześcijańska i ta buddyjska (może są jeszcze inne rodzaje nie wiem, nie spotkałam się). Pozwalając sobie uprościć ich porównanie napiszę, że jedna skupia się na Bogu, a druga na człowieku (medytującym) - to zasadnicza różnica.


I tu się nie zgodzę. Przynajmniej w zakresie medytacji buddyjskiej. I zamknięcie jej sforumowaniem że "skupia się na człowieku" jest jak nazywanie Buddy - Bogiem.

dobbi - 2008-11-25, 11:29

Na przykład kiedy katolik stawia tarota, aby uważając (będąc święcie przekonanym) że robi to w celu pomocy komuś (znam osobiście osobę stawiającą tarota nie w celu wróżenia tylko w celach terapeutyczno-psychologicznych - człowiek zwracający się do "wróżki" to zazwyczaj człowiek który ma jakiś problem...)


katolik stawiajacy tarota jest na mój gust na bakier z wiarą i KK. katolik i tarot/ wróżka / reiki / bio / inne to wykluczające się sprawy. i uzasadnienie jego postępowania nie ma żadnego znaczenia.

Licho - 2008-11-25, 19:17

dobbi, jak zapewne zauważyłaś absoltnie zgadzam się z Twoim zdaniem, po prostu próbuję rozgryźć to, co mi się wydaje niekonsekwentne w wypowiedziach FF...

dobbi - 2008-11-25, 19:35

no fakt, jeśli chodzi o efektywność wróżek, to rzeczywiście nie ma o czym rozmawiać
ff - 2008-11-25, 21:39

ff napisał/a:
Istnieje medytacja chrześcijańska i ta buddyjska (może są jeszcze inne rodzaje nie wiem, nie spotkałam się). Pozwalając sobie uprościć ich porównanie napiszę, że jedna skupia się na Bogu, a druga na człowieku (medytującym) - to zasadnicza różnica.

I tu się nie zgodzę. Przynajmniej w zakresie medytacji buddyjskiej. I zamknięcie jej sforumowaniem że "skupia się na człowieku" jest jak nazywanie Buddy - Bogiem.


Wybacz, ale nie zrozumiałam powyższej polemiki.

Licho - 2008-11-25, 23:08

Wybacz, ale nie zrozumiałam powyższej polemiki.


Widzę, że nie zrozumiałaś. Wypowiadasz się na temat medytacji buddyjskiej - i wszystko wskazuje na to, iż wiedzę o niej posiadasz wyłącznie z Tygodnika Powszechnego (czy innej katolickiem publikacji). Czyli oględnie rzecz nazywając - ograniczoną i stronniczą... (deprecjonującą inne spojrzenia)

markdottir - 2008-11-26, 11:00

Licho, ale my chyba rozmawiamy o Katolikach u wróżki, tak?
zaraza - 2008-11-26, 11:08

horoskopów nie czytam bo są nudne; temat dla mnie nie istnieje;
jak byłam nastolatka to czytałam ale traktowałam to jako rozrywkę
w pewnym momencie doszłam jednak do wniosku, że wiara chrześcijańska, nawet takie pierdoły, jak właśnie zabawa w znaki zodiaku wyklucza, więc nie czytam o tym, nie przypisuje temu jakiegokolwiek znaczenia.
Licho - 2008-11-26, 11:46

Licho, ale my chyba rozmawiamy o Katolikach u wróżki, tak?


hehe... zasadniczo ten wątek to się już rozjechał w kilka różnych stron...

ale żeby uprościć:
nie zgadzam się z tym sformuowaniem:

dobbi - 2008-11-26, 11:54

Licho, chyba przesadzasz z tym obrażaniem się, wydaje mi się, że ff napisała "terapia" właśnie tak a nie inaczej bo po prostu w to nie wierzy, ja z resztą też i gdybym pisała coś podobnego też użyłabym znaku "", nie mając absolutnie w intencjach urażenie kogokolwiek.
markdottir - 2008-11-26, 12:17

Ależ, KK nie nieguje działania bioenergoterapii itd. KK zabrania swoim wiernym korzystania, bo nie wiadomo co to za moc tam jest (czyli to moze byc szatan, a skorzystanie z takiej usługi moze naszej duszy bardzo zaszkodzić).
Ja nie dlatego nie chodzę do bioenergoterapeuty, bo to bujda na resorach (ogólnie, bo konkretny przypadek moze być oszukańcem), ale dlatego, że nie wiem kto/co pzrez niego na mnie zadziałą. Moze ciału pomóc, ale duszy zaszkodzić, a przecież o nia powinnam dbać najbardziej...
Licho - 2008-11-26, 16:14

Licho, chyba przesadzasz z tym obrażaniem się,


a bo ja generalnie drażliwa w takich tematach jestem, chyba powinnam się zamknąć

markdottir - 2008-11-26, 16:18

Ja się akurat tematem stosunku KK do bioenergoterapii ostatnio interesowałam, bo mnie to osobiscie dotyczy poniekąd. Mamy w pracowej przychodni świetnego masażystę, wychwalanego pod niebiosa. Juz kilka osób mi go polecało, ze pomasował i plecy jak nowe. Ale do kompletu jest bioenergoterapeutą. No i d...a
shiadhal - 2008-11-26, 16:57

markdottir, nie da się poprosić, żeby _tylko_ pomasował?

ale rozumiem, o czym piszesz, kiedyś pracowałam z chłopakiem, który reiki praktykował, większości działu bóle głowy likwidował i takie tam w przerwach w pracy.
Licho - 2008-11-26, 17:01

Ale do kompletu jest bioenergoterapeutą


Przez chwilę chciałam zadać pytanie, czy nie możesz się go zapytać, czy jest w stanie podczas masażu nie robić bioterapii... ale... jestem przekonana, ze nawet jeżeli świadomie powie Ci, że tego nie robi, to nie będzie to znaczyło że nie robi tego podświadomie (czy wbrew Twojej woli)
Także rzeczywiście na Twoim miejscu omijałabym go szerokim łukiem.
Natomiast mi możesz powiedzieć, gdzie przyjmuje Jeżeli przy okazji jest dyplomowanym masażystą (czy rehabitantem) to mój kręgosłup woła o pomoc
ulla - 2008-11-26, 17:04

Markdottir, OT, do jasnej cholery, do neurologa marsz! i na rezonans!
ff - 2008-11-27, 21:32

ff napisał/a:
Wybacz, ale nie zrozumiałam powyższej polemiki.

Widzę, że nie zrozumiałaś. Wypowiadasz się na temat medytacji buddyjskiej - i wszystko wskazuje na to, iż wiedzę o niej posiadasz wyłącznie z Tygodnika Powszechnego (czy innej katolickiem publikacji). Czyli oględnie rzecz nazywając - ograniczoną i stronniczą... (deprecjonującą inne spojrzenia)


Napisałam, że nie zrozumiałam Twojej polemiki oczekując wyjaśnienia Twojego stanowiska a nie ataku i złości. Nie rozumiem czemu reagujesz tak nerwowo?

Licho - 2008-11-28, 11:15

Napisałam, że nie zrozumiałam Twojej polemiki oczekując wyjaśnienia Twojego stanowiska a nie ataku i złości. Nie rozumiem czemu reagujesz tak nerwowo?


Może po prostu już jestem przewrażliwiona na tym punkcie...

Czasem mam dość tłumaczenia, że Budda nie jest Bogiem, że buddyzm nie jest (w kazdym razie dla mnie) religią - tylko filozofią, a medytacja tylko w ujęciu ojca Rydzyka i poradników zachodnich jest skupianiem się na człowieku... Przecież tego tak nie mozna nazwać nawet w największym uproszczeniu...
Dodajmy, że buddystką nie jestem...

Kościół katolicki
karmienie piersią - jak długo???
Moje takie dziwadelka...
Zabawkowe hity i kity - 12-24 m-ce
Mamuśki marcowo-kwietniowe 2009 cz. V
Mamy wrześniowo-październikowe 2009 część II
Klub szukających pracy
Czego nie powiedziano mi przed porodem ;)
Kaziu kochasz mnie ????
Dwa szybkie w pupę
prywatność w sieci
Czy macie już plany na wakacje?
Halloween - Wasz stosunek
z wybiegu na czerwony dywan...
Mamuśki Marcowo-Kwietniowe 2009 cz.III
Kolekcja wypowiedzi z for dyskusyjnych • Start
Linki,